Mazovia: Karczewmaraton, MTB
Data: 2010-03-07
32.2 km
AVS: 19.8 km/h
STP: 1:37 h
Pogoda:
Pogoda z rana była marna, pochmurno i zimnoooo, w dodatku start przeniesiony o godzinę wcześniej więc o tym, żeby się wyspać nie było mowy. Sam start wyglądał trochę inaczej niż zwykle - wylądowałem w 6 sektorze, dość kameralnym bo było nas w nim ledwo 10 osób :-)
Pierwsze kilometry wyglądały tak, że po pierwsze nie było peletonu, po drugie wyprzedzaliśmy wolniejsze osoby z wyższych sektorów, a po trzecie było strasznie ślisko ;-) Warunki na trasie bardzo dobre: ziemia była mocno zmrożona, nie było zalegającego śniegu, raczej cienka warstwa ubitego śniegu/lodu. Trzeba było mocno uważać w koleinach bo rower miał tendencję do samodzielnego wyboru kierunku jazdy.
Cała trasa była spokojnie do przejechania, miejsca gdzie trzeba było zejść z roweru należały do rzadkości. Z wyprzedzaniem też nie było problemu, jak ktoś miał na to ochotę miejsca było pod dostatkiem. Przy czym o ile przyzwyczaiłem się już, że obcy ludzie mnie wyprzedzają to zdecydowanie nie podoba mi się gdy objeżdża mnie ktoś znajomy ;-) Pomimo braku kondycji i marnego wyniku to był chyba jeden z fajniejszych maratonów jakie pamiętam. Super trasa, ciekawe podłoże, brak piachu, ładna pogoda w trakcie. No i Ewa zgarnęła pucharek za drugie miejsce :P