Mazovia: Supraśl
maraton, MTB

Data: 2012-07-29
Statystyki:

Dystans50.5 km Prędkość średniaAVS: 23.2 km/h Czas jazdySTP: 2:10 h Pogoda:

Od samego rana (a dzień zaczął się o 6...) na niebie lampa i nic nie zapowiadało, że później się to zmieni. Droga do Supraśla jest niestety dość długa, choć na szczęście jedzie się całkiem sprawnie. Pogubiliśmy się dopiero w samym Białymstoku bo chcieliśmy cwaniacko ominąć centrum... do Supraśla dojechaliśmy przez las trasą maratonu - taki był skrót! ;-) 

W sektorze stoje sobie obok ładnego carbonowego Scott'a Scale, był o tyle nietypowy że miał nawet swoje imię wypisane na górnej rurze. Cóż ciężko będzie później sprzedać taką ramę na allegro komuś kto nie nazywa się Magdalena ;-) Następnie okazało się, że jej właściciel jest tak naprawdę właścicielką i występuje w kompletnym stroju CCC. Dziewczyna w pierwszym sektorze to w tym sezonie raczej rzecz niespotykana. Tak więc to był przedostatni raz jak widziałem Magdalenę Sadłecką - później gdzieś w okolicach 5km widziałem już tylko jej pomarańczowe plecy niestety dość szybko oddalające się odemnie, a bynajmniej wolno nie jechaliśmy ;-)

Początek trasy, a właściwie to cała połowa, to szybkie szutry. Tempo było dość mocne, ale cały czas w miarę trzymałem się w grupie. Nie było typowego siedzenia na kole, nie byłem też w czubie ale jednak kontakt z sektorem cały czas zachowywałem. Ponieważ piachu było całkiem sporo to stawka była mocno rozciągnięta, pewnie dlatego nie było takich pociągów jak zwykle. Mi się te szutry szczerze mówiąc średnio podobały - nie po to się jedzie do kultowego Supraśla żeby bić rekordy średniej prędkości na płaskiej trasie.

Druga połowa trasy była zdecydowanie ciekawsza. Wjechaliśmy w końcu do lasu i było to na co w Supraślu wszyscy liczą. Czyli trochę urozmaicenia w postaci górek i zjazdów. Mam wrażenie, że organizatorzy trochę uprościli trasę w stosunku do tego co było w poprzednich edycjach. Tak czy inaczej szczególnie końcówka trasy na pewno mocno dawała w kość. Nie przypominam sobie w tym sezonie maratonu, żebym tyle górek dawał z buta. 

Finish to szutrówka wzdłuż Supraśli i mała hopka przed samą metą gdzie zwykle siedzą kibice. Ogólnie trasa zdecydowanie na plus, chociaż myślę że tych początkowych piaszczystych szutrówek można by trochę wyciąć kosztem jazdy po lesie.

© by ArteQ 2019