Mazovia: Piaseczno
maraton, MTB

Data: 2012-04-15
Statystyki:

Dystans48.5 km Prędkość średniaAVS: 23.5 km/h Czas jazdySTP: 2:04 h

Przygotowania

Wiadomo, że przed maratonem nie należy nic grzebać w rowerze bo zwykle kończy się to źle albo co najmniej kiepsko. Niestety wyboru specjalnie nie miałem i o 2 w nocy przed maratonem zamiast grzecznie spać to zastanawiałem się czemu mi się piasta w tylnym kółku nie chce kręcić. Pękniętą obręczą tak bardzo się nie przejmowałem - w końcu nie pękła wczoraj, czyli skoro i tak na takiej już jeździłem od jakiegoś czasu to jeszcze trochę pociągnie.

Pogoda

Tu właściwie sprawa była jasna - miało padać. Z objazdów trasy wynikało, że i tak już jest w lesie mokro, a do tego w kilku miejscach znajdują się tzw. "sekcje błota" (dla niezorientowanych: sekcja błota to eufenistyczne określenie bagna). W nocy jeszcze sprawdziłem prognozę na ICM'ie i pojawiła się iskierka nadzieji - od 11 do 13 miało być okienko pogodowe bez deszczu, czyli akurat od startu wychodziło 2h na.przejechanie mega. Sprawdziło się w 100% :-) Jak dojechaliśmy do Piaseczna to akurat przestało padać, podczas maratonu w zasadzie nie padało, a zaczęło znowu dopiero jak przyjechałem na metę. Czyli z pogodą było znośnie.

Trasa

Trasa była marna, płaska jak stół i właściwie bez żadnych ciekawszych fragmentów. Jedynyą "atrakcją" były sekcje błota oraz sekcje kałuż. Sporo fragmentów było dość grząskich z wyraźną tendencją do zasysania roweru więc trzeba było się trochę napracować żeby nie dać się wessać. Na takich błotnistych fragmentach rzadko można coś zystać natomiast bardzo łatwo stracić. Pomijając ew. wywrotkę wystarczy chwila nieuwagi i ekipa ci odjeżdża. Później odrobienie takiej nawet kilkumetrowej straty kosztuje niestety sporo wysiłku.

fot. Radosław RajczykReszta trasy to leśne szutry - szybkie szutry. Tam gdzie nie było dziur leciało się 30-35km/h. Trzeba było się po prostu zabrać do pociągu i ciągnąć po zmianach. Na dobrą sprawę jakieś 70-80% całego maratonu przejechałem na blacie. Gdyby maraton odbywał się w suchych warunkach to czołówka wykręciła by tu średnią zdrowo powyżej 30km/h.

Podsumowanie

Wrażenia z samego maratonu mam średnie. Wolałbym ciekawszą technicznie trasę zamiast mokrej patelni, ale z drugiej strony dokładnie wiedziałem na co się piszę więc trudno tu mieć do kogoś pretensje. Całkiem nieźle działało natomiast miasteczko. Kluchy w końcu wyglądały tak jak wyglądać powinny: znaczy się były kluchy właściwe, sos z mięsem, a całość posypana serem. Ponoć była też opcja dla roślinożerców. No i wygrałem na tomboli oponę :-) Ostatecznie byłem 48 w Open i 14 w M2. Czyli z grubsza tak jak zwykle.

Mapa

© by ArteQ 2019