Góra Kalwariawycieczka, szosa
Data: 2011-03-23
89.6 km
AVS: 22.3 km/h
STP: 4:01 h
CAD: 69 rpm
Pogoda:

Nie zdążyłem na start ze wszystkimi więc do Powsina musiałem dojechać sam. Jechało się bardzo fajnie - pierwszy raz na szosuni w tym sezonie, kółeczka napompowane i... wiatr w plecy :-) W Powsinie pojechaliśmy oczywiście "skrótem", który tym razem okazał się lekuchno bardziej błotnisty niż zazwyczaj. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu nie wszyscy kolarze - uczestnicy wycieczki przywitali ten fakt z entuzjazmem ;-)
Do Góry Kalwarii dojechaliśmy bez niespodzianek (1.5km fragmentu szutrowo-błotnistego nie liczę jako niespodzianki bo wiadomo, że jest tam od zawsze). W GK szybki bufet i powrót bo zimno i słońce miało się już ku zachodowi. Okazało się, że wiatr który przez pół wycieczki wiał nam w plecy teraz niespodziewanie wieje w twarz. Kto by się spodziewał :-)
Komentarze